Kościół nie jest powołany po to, by zamykać się w sobie czy izolować się od świata, lecz po to, by głosić Ewangelię wszystkim ludziom aż po krańce ziemi. Jest to pierwsza forma ewangelizacji, zwana missio ad gentes. Adresatami działalności misyjnej Kościoła są ci wszyscy, którzy nie poznali jeszcze Chrystusa i nie rozpoznali w Nim jedynego zbawiciela człowieka. Są to zatem przedstawiciele religii niechrześcijańskich, ludzie obojętni religijnie, a także ateiści. Działalność misyjna Kościoła stwarza im szansę poznania Dobrej Nowiny i włączenia się we wspólnotę Kościoła Chrystusowego.
Będąc rzeczywistością nie tylko Bożą, ale też instytucją o ludzkich wymiarach, Kościół w całej swej historii wypełniał misję głoszenia Ewangelii według różnych metod, zależnych od konkretnych uwarunkowań społecznych i kulturowych, a także od specyficznej sytuacji i mentalności ludzi w danej epoce. Ewangelia pochodzi od Boga, ale sposoby jej głoszenia są przynajmniej po części dziełem ludzkim, stąd potrzeba krytycznej refleksji i odwagi dokonywania koniecznych modyfikacji co do form realizacji nakazu misyjnego.
 
Misje w naszych czasach to nie tylko podróż ku dalekim ziemiom, ale to również podróż uczniów Chrystusa do własnego wnętrza, aby pogłębiać wiarę, oczyszczać motywacje działania, odkrywać ostateczne motywy wiarygodności chrześcijaństwa, aby ponownie ewangelizować samych siebie i najbliższe środowisko, aby odpowiadać na dary Ducha Świętego, aby stać się dla współczesnego świata ikoną miłości Boga do człowieka.
 
W Redemptoris missio Jan Paweł II stawia pytania, które odnoszą się do współczesnych wątpliwości: „Czy misje są nadal aktualne? Czy nie zastępuje ich dialog między religiami?”. Odpowiedź Ojca Świętego jest jednoznaczna: „Respektując przekonania i formy religijnej wrażliwości innych ludzi trzeba nade wszystko z prostotą wyznać naszą wiarę w Chrystusa, jedynego Zbawiciela człowieka. Tę wiarę, którą otrzymaliśmy jako dar z góry bez naszej zasługi”. Chrześcijanin jest powołany do tego, by za św. Pawłem powtórzyć: Nie wstydzę się Ewangelii (por. Rz 1, 16). Kościół nie może nie głosić Chrystusa. Misje są oczywistą konsekwencją naszej wiary w to, że poza Chrystusem nie ma zbawienia. W naszych czasach obserwujemy tendencje do nadania zbawieniu czysto świeckiego znaczenia. Wiele środowisk i instytucji pozakościelnych ma w swoim programie „zbawienie” człowieka. Są to jednak programy połowiczne i zredukowane do wymiaru horyzontalnego, które nie promują integralnego wyzwolenia człowieka z zagrożeń moralnych, społecznych czy duchowych. W tej sytuacji tym bardziej potrzebna jest światu Dobra Nowina o zbawieniu w Chrystusie.  
Podstawowa forma ewangelizacji, jaką jest misyjna działalność Kościoła, wiąże się z wyjątkowo trudnym i skomplikowanym procesem komunikacji międzyludzkiej, który ma ostatecznie prowadzić do komunikacji miedzy Bogiem a człowiekiem. Owocne podjęcie tego typu zadania przez uczniów Chrystusa w każdych czasach i uwarunkowaniach wymaga pokonania specyficznych barier i nabycia sporej ilości kompetencji. Stajemy się dobrymi narzędziami pre-ewangelizacji wtedy, gdy dysponujemy pogłębionym rozumieniem objawienia, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że sianie słowa Bożego jest najpierw sprawą łaski i modlitwy, a nie naszych zdolności komunikacyjnych, gdy potrafimy nawiązać osobisty kontakt ze słuchaczem, gdy komunikujemy mu nie tylko Boże prawdy o człowieku, ale także Bożą miłość do człowieka.
Dopiero w tym kontekście nabiera znaczenia znajomość metod i technik komunikacyjnych, umiejętny dobór języka i argumentów, respektowanie antropologicznych i teologicznych podstaw porozumiewania się między ludźmi, a także poprawne odwoływanie się do dynamiki grupy. Głoszenie słowa Bożego to nie jedno z wielu przesłań, które współczesny świat kieruje do człowieka, ale to przestrzeń, w której Bóg dociera do świadomości, serca i sumienia konkretnego człowieka, aby poprowadzić go drogą nawrócenia i zbawienia. Misjonarz jest zatem nośnikiem najbardziej niezwykłej komunikacji, jaką można sobie wyobrazić na tej ziemi.
 
ks. Marek Dziewiecki